yelllow
Solina! 2007-08-24

Zaczeło sie w połowie lipca...

Wróciłam do domu, po roku w nim niobecnosci. Lezałam, czytałam, oglądałam, odpoczywałam. Sytuacja zaczela sie pogarszac wraz z upływem tegoż lipca. Kolezanka w Ameryce, kolega w Anglii, przyjaciolka w Szewcji, znajomy w Holandii... Ajjj...

A ja chcialam tylko pożeglowac, pojechac na kilka dni nad jezioro. Na weekend chociażby, na jedną noc... Marzyłam o Tobie kilka miesiecy, przetrwalam zime, mając w perspektywie białe żagle i wiatr we włosach. Przetrwalam rok akademicki planujac wyjazd na żagle...

I co...? Kolezanka w Ameryce, kolega w Anglii, przyjaciolka w Szewcji, znajomy w Holandii. Samemu nie da się żeglować, chyba, że w marzeniach...


o bebe, bebe 2007-07-19

http://www.youtube.com/watch?v=0tITErSN_NY


More, less one big mess 2007-03-17

NIE WIEM, po prostu nie wiem. Nie wiem czego chce, tyle rzeczy się wydarzyło, wydawałoby się, ze pokonałam mile, kilometry lata ale nie. Uratowałam życie człowiekowi, a świadomość, ze gdyby nie ja... Nie, nie, ok tak miało być ok. Widziałam śmierć, jak przychodzi, czeka i odchodzi. Jaka jest cicha i jak trudno sobie z jej skutkami poradzić, jednak nie jest ona żadnym rozwiązaniem, byłoby lepiej gdyby ludzie nie umierali... Patrzyłam jak pieniądze odbierają ludziom rozum, każą im gnać przed siebie i łapczywie wyciągać ręce po nie swoje. Świat byłby lepszy gdyby wszyscy mieli ich pod dostatkiem. Widze miłość, przeraza mnie, ze istnieje i ciesze się, ze istnieje nie dla mnie. Wyższy poziom świadomości. I poziom.

Nie wiem co robić, nie wiem czego chce...

To dziwny czas, zaczynają się ważyć losy przyszłości, a zły wybór... Gdzie mieszkać, jak mieszkać z kim zamieszkać, jak zakończyć... Telefon mi się zepsuł faaak

Bywam przerażona i wieczorami zaciskam mocno oczy i pięści i zastanawiam się czy jak je otworze, to wszystko zniknie i będzie tak jak kiedyś... Czy się poukłada?

Nawet czasowi trzeba dać czas?


I CO Z TEGO?! 2006-12-31

Może i nie będe miała wystrzałowego Sylwestra, na własne życzenie, bo wystarczyło chcieć... Może i ominął mnie ciężar zakupu pięknej sukni i sznura szctucznych pereł... Sylewster to nic wyjątkowego! Bo jak coś może być wyjątkowe skoro powtaża się co roku? Może i przeżywa się go ze znajomymi, bliskimi itd, a tak przecież kształtuje się historia i wspomnienia...

Co roku mam ochotę przeżyć ten śmieszny dzień z kieliszkiem wina i kilkoma filmami na DVD. Albo wogóle go przespać, ewentualnie o godzinie 24:00 oglądnąć sztuczne ognie, które są najprzyjemniejszym widowiskiem tego przecenianego dnia. Ale skąd. Szał znajomych przechodzi ludzkie pojęcie: "trzeba gdzieś iść" przy okazji pić... Eh.

W głębi duszy kryje mi się ciche marzenie, że może kiedyś pojawi się chęć, ochota i sposobność do pójscia na bal! Taki prawdziwy w masce z piór i wogóle powtórzy się historia kopciuszka. Na dzień dzisiejsz jedynie prawy koniuszek ust podnosi mi się ku górze. Skąd w ludziach ta determinacja do późnych godzin, zmieniających się we wczesno poranne...?


Uwsteczniam sie 2006-11-21

Uswiadomilam sobie dzisiaj, prowadzac koszyk z zakupami po supermarkecie, ze ze swojej strony zrobilam juz wszystko! Widzialam sie z Nia, rozmawialysmy dlugo jak gdyby nigdy nic... (odczuwalnie zestresowane bylysmy obie) Odezwalam sie do Nich, zaprosilam na kawe i do nowego mieszkania. Tyle, bo co mozna wiecej? Chcialam sie usprawiedliwic sama przed soba.

Za duzo prawdziwych rozmow, za duzo papierosow, za malo myslenia i wyciagania wnioskow...

Chcialabym znowu zaczac oddychac, smiac sie i BYC SOBA! Nie potrafie sie wziasc w garsc.

Ponadto od pazdziernika nie zrobilam ze soba nic! Niczego nowego nie przeczytalam, chyba, ze byl to "Twoj styl" albo podrecznik to ekonomii :/ nie bylam w zadnym nowym miejscu, nie napilam sie kawy w innej kawiarni... Tak! Bardzo mi to przeszkadza, za malo czasu, za malo checi i ambicji, przede wszystim za malo.


a jak na nowym? 2006-11-04

II rok, początek nowego, a raczej wszystko od początku. Wiele się zmieniło. Młoda nie oszukuj się wszystko się zminiło...

Przez pierwszy miesiąc nie miałam własnego pokoju, w salonie we trzy, prawie jak na obozie albo w akademiku, chill udawało mi się nawet zasnąć przy włączonym TV ;). Teraz mam własny pokój. Z jedną szafą całkiem pustą bo nie mam co do niej włożyć, wspomnień się na półkach nie przechowuje... Drastycznie zielone ściany, ciemne meble, brrrry... W poniedziałek zedrę ciemne zasłony! I firanke też! :D zastanowię się nad wyżuceniem dywanu, taaaak :)

Jak właściwie jest? Zrobię jak zwykle tak samo i pogrzebie wspomnienia, czy już zostanę w jaskini? Wsciekam się na siebie prawie codziennie i nie potrafię o Niej nie myśleć! Jak sie to robi? Jak się nie myśli!

A przeciez to nic trudnego napisac sms'a: -co u Ciebie? :)

Jestem debilem!


a dziś już nie 2006-09-27

Jeszcze wczoraj byłam pewna, że wolę zamieszkać z \'nimi\', układ trochę macoszy, jednak widziałam w nim same zalety. Doszło już nawet do planowania, na szczęście tylko w mojej głowie. Nowe meble, kolorowe pudła, lampa, jakieś krzesło urządzanie pokoju... Przerażała mnie wizja węgla, pieca i zimna wypełniajacego starą kamienicę. Już czułam, że moje stopy są zimne :/. Za to mieszkanie z przyjaciółmi, wspólne rozmowy przy gotowaniu obiadu, i mnustwo innych drobnostek rekompensowały defetystyczną wizję.

Dzisiaj coś we mnie pękło. -Do licha nie zrobisz ze mnie ofiary losu- pomyślałam sobie!

Wybiorę, wybiorę... rozmyślnie i racjonalnie, wyborę ciepło i tez przyjaźnie, wybiorę lepiej?

Mam fobię społeczną! Zdecydowanie. Naucze się z nią żyć jak z wszystkimi innymi ;)


co to będzie 2006-09-01

Boję się.

Nie mam gdzie mieszkać od października i mam do zdania dwa egzaminy.

Boję się nowych ludzi, z którymikolwiek bedę chciała zamieszkać. Czy bedę się porafiła z nimi dogadać? Nie przesadzam jestem normalna, i mówię w tym samym języku co oni :P (znowu się usprawiedliwiam) mnie chodzi o jakąś bratnią duszę! I o spokój do mieszkania i bytowania...

Za dużo wymagam? Najpierw trzeba zdać i później pomartwić się gdzie i z kimś przemieszkać 9 miesięcy roku akademickiego!?

Z.Z.Z.Z! Ot co!! :D


I'm FREE!! 2006-07-04

Open'er festiwal Gdynia, później miesiąc w szczawnicy i Bułgaria!! :D

Czyli WAKACJE:)

Wakacje, wakacjami, ale ta Szczawnica... No właśnie, miesiąc czasu będę leczyć swoje kontuzje w 'sanatorium' tak, tak :P sanatorium przez duże Ssssss... W pokoju pierdząca i podsikująca starsza pani! Śmierdząca Masumi, albo naftaliną (one wszystkie śmierdzą!!) No ale, może w czasie wakacji, ktoś w moim wieku, jakiś biedny połamany student, wpadnie na ten sam pomysł co ja i przyjedzie w to samo wiejsce? Leczyć swoje kontuzje, alebo jakieś inne przypadłości :P Żebym miała się z kim piwa napić :P i nie tylko... Gębę otwożyć!!

Sesja, zakończona. Całymi dniami mozna leżeć przed telewizorem, (obecnie przed komputerem)bo ja się brzydze upałem i nie lubię się pocić. Bułgaria...Mmmmmm... Raj albo i nie raj.


GICZ 2006-05-19

No i załamałan nogę...

Banalne, wydawało się, że jest skręcona. Mało bolała, spuchła trochę, ale było OK. Do czasu :P. Wstaje w poniedziałek z łóżka, lewa stopa na ziemię, prawa stopa na ziemię i ... Aghhh ajjajj- FUCK.

Zabolałao

Ale spoko mogę chodzić! Jestem cudownie uzdrowiona! :D

Telefon od mamy: -jak giczucha?

-spoko, spoko.

(zdjęłam skarpetkę) uuuooo jaka ładna, zawsze lubiłam wszystkie odcienie fioletu.

Poszliśmy wieczorem z "J" na pogotowie, zajeliśmy miejsce w kolejce i poszliśmy się poszwędać, wypalić trochę papierosów. Spoko, poczekamy.

-na prześwietlenie! (ryczy rozwścieczony chirurg) - no OK OK już lecę! :/ (co się drzesz pajacu) pomyślałam

fajny sprzęt, tam mieli i wygodne fotele, a ja tu musze biegać po korytarzu w tą, i z powrotem... Trochę paplaniny później było, ale to mało ważne...

I tak rozwścieczony, z pielęgniarką i "nowym" przystojnym z niebieskim kitlu, dumając, stękając, drapiąc się to raz po głowie, to raz po brodzie, owineli mi gicz watą i 5 metrami gipsu.

Zazcyna swędzieć ale mam drut! :P waży swoje, ale przynajmniej nie musze się przemieszczać! :P

No, ktoś chce się podpisać?


e-blogi.pl by zymzym - zymzym.info
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]